Karolina Stępień – uczennica klasy 4TH – proponuje wiersze, w których dzieli się swą
głęboką wrażliwością. Świadoma możliwości języka doskonale radzi sobie z metaforą.
„Słoneczny duch w mroku ziemskich idei”
Stąpam po ziemi, jak każdy poddany
Ziemskim ideom, zmuszony do naprawy
Zabliźnić rany, po tylu nieszczęściach
Nie jest tak łatwo, gdy nie ma się wzięcia
Nikt Ci nie kazał zły duchu tu przybywać
Kazać nastolatkom cierpieć, po izolacji wymiękać
Bo ja nie mam sił już, dostosować swoich uczuć
Więzić ich w ciele i samej sobie współczuć
Nikt Ci nie kazał zły duchu tu przybywać
Zamykać nastolatków w klatce, jak jakieś zwierzęta
Po czym po roku wpuścić ich w głąb świata
Pozwolić trudom ulecieć jak dusza denata
Zamordowanego podobnie, jak ich psychika
Po tym, jak przybyłeś i zrobiłeś z nich dzika
Kiedy zły duchu już przybyłeś,
Zmieniłeś mą promienistą duszę
W twardą stal, nie do pokonania
Mimo tego, że otwieram się każdego lata
Nie przebywam wtedy wśród ludzi,
Z którymi nie mam już odwagi nawiązać kontaktu,
Bo zamknąłeś mi usta kluczem i skazałeś
Na poszukiwania iskierki owiniętej
Bluszczem...
Ta iskierka to taka wewnętrzna nadzieja,
Że znajdę osobę, która pomoże mi być
Prawdziwym, słonecznym duchem, wśród mrocznych idei,
A nie udającym szczęśliwego w bieli.
„Przyjaciółki ze skrzydłami”
Przez całe życie marzyłam o przyjaciółkach ze skrzydłami, które bez problemu w
porę przyszłyby z kolorowymi kwiatami
Przez całe życie marzyłam o przyjaciółkach ze skrzydłami, które w każdej chwili
przyszłyby z róży płatami
Przez całe życie marzyłam o przyjaciółkach ze skrzydłami, które ściągnęłyby mój
ciężar i na swoją głowę przyjęły go z trudami
Przez całe życie marzyłam o przyjaciółkach ze skrzydłami, ponieważ wydawało mi się,
że moje skrzydła ważą więcej niż ich kolorowe, skrzydlate motyle
Moje motyle są duże, ciężkie, raz szare a raz różowe
To od świata zależy, jaki kolor sprawi, że będę wesołe
A kiedy w końcu znalazłam przyjaciółki ze skrzydłami,
Okazało się, że miały je mniejsze i bardziej kolorowe
Z czasem zabrały trochę moich skrzydeł,
I kolory życia z zaufaniem mi oddały
To się nazywa przyjaźń życia
Gdy jeden umiera, a drugi dla niego się poświęca.
„Słowo naturalną bronią”
Nic się nie stanie, gdy sprawisz mi ból
Gdy siłą fizyczną ściągniesz w dół
Nic się nie stanie, jeśli przez przypadek
Zdarzy ci się sprawić mi wypadek
Dopiero, gdy zdecydujesz się użyć słowa
Zobaczysz, jaka nieskazitelna potrafi być mowa
Czasami miecz może być bezużyteczny
Bo ciało dzięki swej regeneracji ma wkład pożyteczny
Lecz dusza ochrony nie posiada,
Zawsze jest w niej jakaś blokada
Gdyż wspomnienia człowieka, zwracając się w twoją stronę
Sprawiają, że pancerz duszy traci kontrolę
„Innych ludzi nie słuchamy”
Nie słuchaj innych ludzi, przecież to nic nie znaczy
W niektórych miejscach i tak do pracy nie będzie kołaczy
Praca pracą, szkoła szkołą, a studia studiami
Nie mamy czasu na zamartwianie się problemami
Po co gnieździć w sercu nie swoją krew
Ona ma tylko twoja być
Bo kiedy zgłaszamy się po opinię innych
Nie skupiamy się na sercu tylko szukamy niezrozumienia w osobach egoistycznych
Pamiętaj człowieku, najpierw twoje serce
Bo jeśli się nim nie zajmiesz, to zrobi z ciebie biednego w nerkę
Jeśli skupisz się na fałszywych oznakach
Twój organizm szybko znajdzie się w życiowych tarapatach
Wtedy serce powie, że ma dość
Nie będzie już dla ciebie rozgrzeszenia
Pamiętaj, najpierw ty
Byś kochany nie stopił się jak urok mgły.
„Wojownicy życia”
Bądź wojownikiem życia, nie poddawaj się nigdy
Bez ciebie świat będzie jakiś inny i dziwny
Kiedy czujesz w sobie jakąś trudność
Choćby była Mount Everestem przeskocz przez nią
Uwierz w siebie, we własną mądrość
Nie ma drugiej takiej osoby jak ty
Bo wyjątkowość ma każdy, choć inną i skomplikowaną
To nie oznacza, że masz się poddać i być przez nią adoptowaną
Jesteś wojownikiem życia, może myślisz, że tak nie jest
Lecz wciąż brniesz w życiowe drogi
Raz upadasz, idziesz dalej, ale zawsze jakoś wstajesz na nogi.
„Płatek róży”
Jestem jak płatek róży w wijącym wszechświecie,
Który upadł głęboko i zgubił się w świecie
Chcąc nie chcąc walczy
Nie przestaje bać się skórki pomarańczy
Kiedyś wstanie, pokaże światu
Jak zmienił się z róży w pełnię sadu
Sad ten pokazał jaki trud jest głęboki
W szybkim tempie stał się wysoki
Bije jak zegar w sercu człowieka
Pozwala mu się zgubić, sam szybko ucieka
Po czasie istota staje się samodzielna
Radzi sobie sama, bo róża już zwiędła.
![]()
